Wczytywanie teraz
×

Podsumowanie testów przedsezonowych 2026

W 2026 roku Formuła 1 przechodzi rewolucję. Nowa era silnikowa, odejście od efektu przyziemienia oraz zmiana filozofii jazdy wymuszają reset na kierowcach oraz widzach. Wszystko co do tej pory było wpisane w DNA tego sportu uległo zmianie. Kierowcy krytykują nowe przepisy, eksperci prześcigają się w wyborach faworytów, a kibice z niecierpliwością czekają na pierwszy wyścig, który rozwieje wszystkie wątpliwości.

Patrząc na wszystkie tury testów ciężko jest wybrać faworyta, ponieważ nikt nie chciał nim być. Jak tylko któryś z kierowców pokazał trochę więcej tempa zespół ten od razu został okrzyknięty przez pozostałych jako „faworyt”. To celowe działanie, aby FIA przyglądała się innym, a nie im samym. Nie od dziś wiadomo, że najszybszych chcą spowolnić, aby wyrównać stawkę i stworzyć ciekawsze widowisko. Dominacja jest nudna, więc tempem i przewagą trzeba mądrze zarządzać. Tak też się działo.

Poniżej przedstawiam moją subiektywną ocenę i kolejność zespołów zaczynając od najgorzej prezentującego się do najlepszego.

11. Aston Martin
Po testach Aston jest dosłownie nigdzie. Spóźnieni na testy, najmniej przejechanych okrążeń (334), największa ilość awarii i kompletny brak tempa – strata do czołówki na poziomie 4-4,5 sek. na okrążeniu. Dodając ogromne problemy z jednostką napędową Hondy to nawet genialny projekt Adriana Neweya „nie pojedzie”. Pomimo zapewnień, że na starcie GP Australii zobaczymy inną wersję ich bolidu, to nie ma pewności, że cały występ nie skończy się kompletną katastrofą. W fabryce Astona oraz Hondy pracują dzień i noc. Czasu jest mało, a problemów bardzo dużo do rozwiązania. Oby nie skończyło się to potrzebą przeprojektowania całego bolidu, bo może to oznaczać dla nich kilka zmarnowanych weekendów wyścigowych. Pojawiały się plotki, że Aston chciał opuścić pierwsze GP, ale umowa im na to nie zezwala. Formuła 1 w swojej historii widziała wiele powrotów z głębokiego dna, ale bolid z numerem 14 lub 18 w pierwszym rzędzie to jest coś niewyobrażalnego. Zaczynają na kompletnym dnie, więc może być tylko lepiej.

10. Cadillac
Nowa ekipa debiutująca w F1 jest dokładnie tam, gdzie wszyscy się spodziewali, że będą. Dla niech ten rok będzie nauką. Zespół zbudowany dosłownie od zera bez doświadczenia wyścigowego, chociaż mają w swoich szeregach wielu dobrych inżynierów podkupionych z innych zespołów. Projekt przygotowany przez nich jest zachowawczy i ostrożny. Przejechali drugą najniższą liczbę kilometrów (586 okrążeń). Ważniejsze jest regularne dojeżdżanie do mety niż prędkość na jednym okrążeniu bez ukończenia wyścigu. Muszą sprawdzić korelacje danych pomiędzy fabryką, a torem. Muszą nauczyć się rozwijać bolid i pracować operacyjnie podczas weekendów wyścigowych. Muszą być powtarzali i najmniej awaryjni jak to tylko możliwe. Ich wielką zaletą jest silnik Ferrari, który jest szybki i niezawodny. W mojej ocenie w perspektywie kilku wyścigów spadną za Astona Martina i będą na końcu stawki.

9. Williams
Demony z przeszłości wróciły. Znów opuścili początek testów, ale w kolejnej turze szybko zaczęli kręcić kilometry i nadrabiać stracony czas. Skończyli na 790 okrążeniach i dało im to 4 wynik całych testów co należy pochwalić. Biorąc pod uwagę, że to największe zmiany regulaminowe w F1 od wielu lat i pomimo ogromnej nadwagi ok ~20-30kg (co przekłada się na ok 0.3 – 0.6 sek na okrążeniu) wypadli naprawdę solidnie. Mają nad czym pracować, ale jak utrzymają niezawodność i odchudzą bolid to z silnikiem Mercedesa będą mogli śmiało rywalizować z Haasem w środku stawki.

8. Audi
Zespół zbudowany na fundamentach Saubera zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Shakedown zaczęli bardzo ostrożnie, a ich konstrukcja była wręcz nudna. Sprawdzali czy mechanicznie wszystko działa, a największym testem dla nich był ich własny silnik, który wypadł nadspodziewanie dobrze. Pomimo nie największej liczby okrążeń (639) testy mogą zaliczyć do udanych. Lista zadań do wykonania przed startem sezonu jest długa, ale przynajmniej są świadomi ilości pracy, która ich czeka. Na testach w Bahrainie pokazali największą aktualizację, a wersja „B” ich bolidu wyglądała bardzo przemyślanie (największe zmiany dotyczyły sekcji bocznych i sidepodów). To wszystko pokazuje, że mają plan, realizują go i nie błądzą po omacku. Tempa do czołówki brakuje, ale Audi ma zawsze bardzo udane projekty wyścigowe, więc zakładam, że w tyłach będą się solidnie bić i poprawiać w trakcie sezonu.

7. Racing Bulls
Juniorska ekipa Red Bull’a przejechała 723 okrążenia podczas wszystkich tur testów.

6. Alpine
asdada

5. Haas
asdada

4. Mclaren
adadas

3. Red Bull
Największą niewiadomą dla tej ekipy był ich własny silnik, który wypadł… rewelacyjnie. Ryzyko tego projektu było ogromne, ale postawili wszystko na jedną kartę i na razie się opłaciło. Przejechali 672 okrążenia i to w całkiem dobrym tempie. Ich silnik elektryczny i sposób odzyskiwania energii elektrycznej wzbudził podziw nawet w Mercedesie. Widać też, że Max jest dobrze przygotowany i wykonał dobrą pracę przygotowawczą w symulatorze – dostosował swój styl jazdy do nowych jednostek napędowych (jazda na niższych biegach i wyższych obrotach, zarządzanie energią czy pokonywanie zakrętów). Cała konstrukcja bolidu Red Bull’a wygląda solidnie, mają kilka ciekawych rozwiązań i wygląda, że będą na równi z Mclarenem deptać po piętach Ferrari i Mercedesowi. Mają też w mojej ocenie najładniejsze malowanie na sezon 2026.

2. Ferrari
Tym razem to na prawdę może być ich rok. Ferrari zaskoczyło mnie w tak wielu obszarach, że ciężko jest wybrać „to najlepsze” rozwiązanie, ale po kolei. Silnik – szybki, niezawodny, dający ogromną przewagę na starcie (dzięki zastosowaniu mniejszej turbosprężarki lepiej ruszają z pól startowych). 745 okrążeń, które pokonali prawdopodobnie na jednym silniku robi ogromne wrażenie (wszystkie zespoły napędzane ich silnikiem pokonały ponad 3tys. okrążeń). Do tego całkiem niezła moc silnika elektrycznego czynią z nich najgroźniejszych rywali dla Mercedesa w tym sezonie. Drugie największe zaskoczenie to obracane tylne skrzydło, które poruszyło całym padokiem daje im ok +10km/h na prostych. Wielu zawodników to rozwiązanie okrzyknęło game changerem i zamarzyło o takim w swoim bolidzie. Jeżeli podczas wyścigów faktycznie zda egzamin to pozostałe ekipy nie będą długo czekać ze skopiowaniem go.

1. Mercedes
sdadas

Komentarze

Udostępnij

Opublikuj komentarz